EN
15.07.2014 Wersja do druku

Co po mnie zostanie?

"Paternoster" w reż. Marka Fiedora we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Pisze Przemysław Skrzydelski w tygodniku W Sieci.

Odpowiedź na pytanie, dokąd dziś zmierzamy z teatrem Marka Fiedora, jest bajecznie prosta. Do siebie. To najuczciwsza droga z możliwych. Nigdy nie było Fiedorowi łatwo. Jako reżyser z zanikającego gatunku scenicznych intelektualistów musiał dokładnie tyle samo razy odnosić niezaprzeczalny sukces (genialne inscenizacje "Matki Joanny od Aniołów" według Iwaszkiewicza, 2002, i "Baala" Brechta, 2006), ile zaliczyć mocne wpadki. W tym drugim przypadku chodziło jednak o brak komunikacji z widzem, gdy brał się do adaptacji już i tak skrajnie hermetycznych literackich puzzli, jak choćby wystawiając Hermanna Brocha (2010), kiedy efekt rozpadał się na kilkanaście za nic niedających się połączyć, pogmatwanych wizji. Pamiętam też, jak po premierze skromnego "Konformisty" (2011) na podstawie rozliczeniowej powieści Moravii miałem dziwne wrażenie, iż Fiedor wycisnął z rzeczy samą esencję, z tym że nie pozostawił miejsca na jakiekolwiek "ale"; być może wów

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Co po mnie zostanie?

Źródło:

Materiał nadesłany

W Sieci nr 29/14.07

Autor:

Przemysław Skrzydelski

Data:

15.07.2014

Realizacje repertuarowe