- Ten zawód wymaga dawania z siebie - nie możemy emocji, które związane są z daną rolą, odwiesić na wieszak i zostawić w garderobie. Jakaś mikrocząstka zawsze zostaje z nami - mówi warszawski aktor RAFAŁ KRÓLIKOWSKI.
Poniedziałek, 9 rano, Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie. Zdyszany, z rozwianym szalikiem, wpada Rafał Królikowski. Przed rozpoczęciem nowego, zabieganego tygodnia na planach filmowych i scenach teatralnych, aktor opowiada Gentlemanowi o wstydzie, perfekcjonizmie i kumplach z podwórka. Lubi Pan poniedziałki? - Lubię, bo są początkiem nowego. Patrzę wtedy na świat z optymizmem. Jaka była Pana pierwsza myśl, gdy dziś rano otworzył Pan oczy? - To są zawsze te same myśli: myśli taty, który ma dwóch synów. Jeśli jestem w domu, wstaję przed siódmą, żeby razem z żoną przygotować cały dom na nowy dzień - budzimy chłopaków, robimy śniadanie, wyprowadzamy psa... Bardzo zwykłe, codzienne czynności. Śpiewa Pan przy goleniu? - Nie lubię się golić i rzadko to robię - tylko kiedy wymaga tego ode mnie praca. Wolę być naturalny. Naturalnie zarośnięty. Powiedział pan kiedyś, że ma pan trudny charakter. To było kilka lat tem