Logo
23.07.2009 Wersja do druku

Co autor miał na myśli?

- Ten zawód wymaga dawania z siebie - nie możemy emocji, które związane są z daną rolą, odwiesić na wieszak i zostawić w garderobie. Jakaś mikrocząstka zawsze zostaje z nami - mówi warszawski aktor RAFAŁ KRÓLIKOWSKI.

Poniedziałek, 9 rano, Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie. Zdyszany, z rozwianym szalikiem, wpada Rafał Królikowski. Przed rozpoczęciem nowego, zabieganego tygodnia na planach filmowych i scenach teatralnych, aktor opowiada Gentlemanowi o wstydzie, perfekcjonizmie i kumplach z podwórka. Lubi Pan poniedziałki? - Lubię, bo są początkiem nowego. Patrzę wtedy na świat z optymizmem. Jaka była Pana pierwsza myśl, gdy dziś rano otworzył Pan oczy? - To są zawsze te same myśli: myśli taty, który ma dwóch synów. Jeśli jestem w domu, wstaję przed siódmą, żeby razem z żoną przygotować cały dom na nowy dzień - budzimy chłopaków, robimy śniadanie, wyprowadzamy psa... Bardzo zwykłe, codzienne czynności. Śpiewa Pan przy goleniu? - Nie lubię się golić i rzadko to robię - tylko kiedy wymaga tego ode mnie praca. Wolę być naturalny. Naturalnie zarośnięty. Powiedział pan kiedyś, że ma pan trudny charakter. To było kilka lat tem

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Co autor miał na myśli?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gentleman nr 6/15.06

Autor:

Ewa Sułek

Data:

23.07.2009