28.10.2005 Wersja do druku

Cisza w mrocznych pokojach

W późnej twórczości Grzegorzewskiego dochodzi do bliskości, utożsamienia reżysera ze sceniczną postacią - pisze Bartłomiej Miernik w Teatrze.

"Ja już nie mam czasu na robienie operetek"1, powiedział niedawno Jerzy Grzegorzewski. "Jego ostatnie przedstawienia - Duszyczka czy Odys - były już pisaniem testamentu"2, dodał Jerzy Trela. Spis spektakli-stron testamentu rozszerzyć by można o Hamleta i Morze i zwierciadło. Ostatni spektakl - On. Drugi powrót Odysa - to jednak coś więcej niż testament. To teatr, który przestał być teatrem. W składającym się z dwóch części przedstawieniu widoczne są szwy, brakuje płynności, dominują rozbicia tonów i dysonanse. Grający w On - pierwszej z nich - główną postać Jerzy Radziwiłowicz wygłasza ponad półgodzinny monolog, zupełnie nie licząc się z wytrzymałością widza. Partnerująca mu Maria (Anna Grycewicz) odzywa się może raz czy dwa. Obecna jest jednak przez cały czas. Stoi z boku, przechadza się, podbiega. Jej milczenie mówi to, co jego mowa przemilcza. Znacząca cisza staje się środkiem ekspresji, formą mówienia bez słów, sygnalizowania. O

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Cisza w mrocznych pokojach

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatr nr 7/8

Autor:

Bartłomiej Miernik

Data:

28.10.2005

Wątki tematyczne

Realizacje repertuarowe