01.10.2004 Wersja do druku

Ciebie już nie ma

Po wygaśnięciu świateł słychać w ciemności zgrzyt podnoszącej się kurtyny. Zgrzyt, bo kurtyna jest metalowa, ciężka i czarna. Spoza niej wyłania się wiszące w głębi coś na kształt betonowej ściany blo­ku z widoczną wewnątrz klatką schodową. W oknie przez chwilę od­bija się światło reflektora, coraz mocniej, coraz natarczywiej, aż do granicy wytrzymałości oczu. Równocześnie narasta muzyka - zgrzytliwe, agresywne dźwięki, w których z największym trudem daje się rozpoznać puzon. Muzyka upiorna, wciskająca w fotel i wywołują­ca ciarki na plecach. Po chwili, nieznośnie jednak długiej, wszystko cichnie. Gaśnie też światło. Pierwsze sceny rozgrywają się w zupełnej ciemności. Jesteśmy zmuszeni po omacku orientować się w sytuacji. Siemion Podsiekalnikow budzi żonę i zaczynają mówić: szeptem, tak jak się rozmawia w środku nocy. Rozmawiają głównie o pasztetówce, ale wrażenie robi to jak rozmawiają. Ich pełen pretensji ton, ukr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Didaskalia Gazeta Teatralna nr 63

Autor:

Marta Uszyńska

Data:

01.10.2004

Realizacje repertuarowe