02.12.2016 Wersja do druku

"Chyba minęły już moje najlepsze lata, ale nie chciałbym, żeby wróciły"*

Robert Wilson, czołowa postać awangardy teatralnej XX wieku, poddał eksperymentom wiele elementów machiny teatralnej. Od pewnego momentu zaczął stawiać tekst w centrum spektaklu, sięgnięcie po Becketta, u którego każde słowo jest równie ważne i restrykcyjnie na scenie egzekwowane, jest tego konsekwencją - o spektaklu "Ostatnia taśma Krappa" w reż.
Roberta Wilsona na Olimpiadzie Teatralnej we Wrocławiu pisze Kinga Kurysia z Nowej Siły Krytycznej.

Gregory Boyd w dokumencie "The Making of a Monologue: Robert Wilson's Hamlet" twierdzi, że Wilson i Beckett to najbardziej wpływowi twórcy teatralni drugiej połowy XX wieku. Sięgając po "Ostatnią taśmę Krappa" reżyser po raz pierwszy w karierze mierzy się z tekstem Samuela Becketta i drugi raz realizuje monodram ze swoim udziałem. "Hamlet: monolog" zapoczątkował poszukiwania na gruncie literackim, na wskroś osobiste, będące wypowiedzą artysty dialogującego z własnym dorobkiem. To właśnie w monologu Hamleta Wilson dostrzegł przedśmiertny "flashback", pomieszanie snów z pamięcią, rozgrywające się w jednej sekundzie pomiędzy przeczuciem śmierci a jej urzeczywistnieniem. Jak sam mówił, granie Hamleta było dla niego przeszywającym osobistym aktem, podobnym do odtwarzania kwestii zapisanych w dzienniku czy pamiętniku. Spektakl był dla niego wyrazem "theatrum mentis" postaci, jak również Wilsona jako aktora i twórcy. "Ostatnia taśma Krappa" z 2009 ro

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Kinga Kurysia

Data:

02.12.2016

Tematy w toku