Występuje w najlepszych operowych teatrach świata. Jej marzenia zawodowe spełniają się jak w bajce, a od niedawna jest takie mamą i zakochaną kobietą. Wielka śpiewaczka Aleksandra Kurzak wie jednak, że zarówno łut szczęścia, jak i talent... to dopiero początek drogi.
Parkuje samochód przy Theatre des Champs-Elysees. Nim wysiądzie, rzuca ostatnie spojrzenie w stronę wieży Eiffla i pędzi na próbę do teatru. Właśnie przygotowuje się do tytułowej roli w "Marii Stuart" Donizettiego. Po urodzeniu córki mocno wyszczuplała, w jasnej koszuli i dżinsach wygląda filigranowo. W rozmowie zaskakuje bezpośredniością, szybko skraca dystans. Żartuje z wyobrażeń artystek operowych jako manierycznych dam w wielkich kokach i przerysowanych sukniach. - To już przeszłość - śmieje się. Paryż to teraz jej miasto, od prawie dwóch lat ma tu swój dom z partnerem, śpiewakiem operowym Robertem Alagną i Maleną, ich kilkunastomiesięczną córką. - Na początku czułam się obco, nie znałam francuskiego - mówi. Żartuję, że na moje nieszczęście wybrałam francuskojęzycznego partnera na życie, bo choć dobrze mówię w kilku językach, to akurat w tym nie. Paryż jest dla mnie trochę za głośny, ale można w nim znaleźć miejsce dla