07.05.2012 Wersja do druku

"Cholonek" - epopeja z familoka

Sztuka według bestsellerowej powieści Janoscha to wciągająca gra z historią Śląska. Tragiczne zwroty akcji i nędzna codzienność robotniczej rodziny solidnie połączone śląskim humorem to naprawdę mocna propozycja - pisze Joanna Derkaczew przed jutrzejszym spektaklem "Cholonka" w TVP Kultura.

Kto komu opowiada tę historię? Matka Świętkowa (Grażyna Bulka) zaczyna, nakrywając do stołu, wpatrzone córki przegryzają świniną, z rozdziawionymi ustami, wzdychają "jezzzz". Aż nagle któraś z nich podejmie opowieść, przekaże ją zasłuchanemu mężowi, szwagrowi, ojcu (Mirosław Neinert). Anegdotki "kto komu i w którą dziurkę" zabrzańska rodzina Świętków może ciągnąć latami. Niemal nie odchodzą od wspólnej miski, nad którą decydują o ślubach, zakupach i co zrobić, gdy ktoś spyta "A ty to Polakiem jesteś czy Niemcem". Praktyczni, rubaszni, jowialni wiedzą, że najważniejsza jest galereta na talerzu i parę słów gawędy do smaku. "Z niczego nie ma nic" - głosi motto na zawieszonej przy kredensie makatce. Poza tą jedną prawdą, o niczym nie muszą wiedzieć, w niczym nie muszą uczestniczyć. W śląskim familoku nawet wojna nie byłaby wydarzeniem wartym uwagi, zięć Świętków, Stanik Cholonek (Robert Talarczyk) nie postanowił nazwać

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Epopeja z familoka

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online/Gazeta Telewizyjna/4-10.05.

Autor:

Joanna Derkaczew

Data:

07.05.2012

Realizacje repertuarowe