11.04.2017 Wersja do druku

Chodziło o temat: niewygodny, dawniej i dziś zamiatany pod dywan.

- Po takie tematy artyści mają obowiązek sięgać, nawet jeśli się boją - mówi Natalia Babińska, reżyserka "The Turn of the Screw" (Dokręcanie śruby), pierwszej inscenizacji tej opery Benjamina Brittena w Polsce. "Dokręcanie śruby" będzie pokazane 23 kwietnia w tzw. nurcie głównym Kontrapunktu w Szczecinie, 4 maja zagości na Bydgoskim Festiwalu Operowym. O realizacji trudnej, psychologicznej opery z Natalią Babińską rozmawiała Magdalena Jagiełło-Kmieciak.

Magdalena Jagiełło-Kmieciak: Jest Pani pierwszym w Polsce twórcą, który podjął się realizacji "Dokręcania śruby". To dobrze wejść na nietknięty grunt, zmierzyć się ze swoistą tabula rasa czy wręcz przeciwnie - stres, że weźmie się na warsztat i zepsuje, to suchej nitki recenzenci nie zostawią? Natalia Babińska: Niestety grunt nie jest nietknięty, nawet w internecie możemy znaleźć sporo realizacji. Nie ma znaczenia, że nie są to polskie realizacje. Utwór jest powszechnie znany, a do tego widz operowy to widz podróżujący. Reżyser nie chce powielać cudzych rozwiązań, ale też na przykładzie innych spektakli wiadomo, który trop się sprawdza, który nie. Z drugiej strony - polska prapremiera to magnes dla środowiska, czyli spory plus. Najgorsza dla każdego twórcy jest obojętność: kiedy jego/jej praca pozostaje niezauważona. Wyobraźmy sobie, że oto ma miejsce wielka premiera (wg opinii twórców i teatru), realizatorzy się napracowali, niek

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

materiał nadesłany

Autor:

Magdalena Jagiełło-Kmieciak

Data:

11.04.2017