25.02.2011 Wersja do druku

Choćby rapowany, byle był czytany

- Do tego utworu trzeba dojrzeć, a nie próbować czytać go od razu w całości! Ja w swoim monodramie też przecież nie wykorzystuję pełnych 12 ksiąg epopei. Nie chcę użyć słowa skrót, a tym bardziej bryk, musiałam jednak wybrać pewne teksty - mówi IRENA JUN przed sobotnim spektaklem "Pana Tadeusza" i warsztatami w WOKiS w Bydgoszczy.

Rozmowa z IRENĄ JUN, wybitną aktorką, mistrzynią monodramu: Będzie Pani rapować w Mickiewiczowskim monodramie "Pan Tadeusz"? - Nie, nie! (śmiech) Sama nie rapuję, chociaż zrobiłam kiedyś przedstawienie, w którym rapował i tytułowy Tadeusz, i Wojski... Właśnie do tej Pani realizacji "Pana Tadeusza" z 2009 roku w rzeszowskim teatrze nawiązuję. Nie bała się Pani zarzutu profanacji świętości narodowej? - Uważam, że Adam Mickiewicz tworząc "Pana Tadeusza" na pewno nie napisał dramatu scenicznego. Gdyby chcieć z niego zrobić sztukę akcji, utwór straci swą poetyckość, uleci piękno słowa... Jeśli już, czasem sobie żartuję, to musiał wieszcz przewidzieć powstanie teatru jednego aktora, bo "Pan Tadeusz" jest gawędą, takim gotowym materiałem na monodram. O tym wszystkim myślałam, gdy podjęłam się inscenizacji dzieła dla teatru Siemaszkowej w Rzeszowie i zdecydowałam, żeby tym najbardziej ogranym, powtarzanym w szkole do znudzenia fr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Choćby rapowany, byle był czytany

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Bydgoski nr 46

Autor:

Katarzyna Kabacińska

Data:

25.02.2011