EN
9.09.2016 Wersja do druku

Chcemy, by Słowacki mocniej zaistniał na naszej scenie

- Chcemy zobaczyć, jak reżyser odnajduje się w naszej rzeczywistości, co widzi, co dostrzega, co jest dla niego ważne. Spektakle są różne. Czasem obrazoburcze, zaskakujące pod względem formalnym, wraca też teatr opowieści, historii. Dzięki Bogu w teatrze nie da się niczego zadekretować. Tu jest miejsce na ryzyko, a nie na prostą, dobrze oświetloną drogę - o Koszalińskich Konfrontacjach "m-Teatr" i planach na nowy sezon, opowiada Zdzisław Derebecki, dyrektor Bałtyckiego Teatru Dramatycznego.

ROZMOWA ZE ZDZISŁAWEM DEREBECKIM, DYREKTOREM BAŁTYCKIEGO TEATRU DRAMATYCZNEGO W KOSZALINIE: Jest Pan dyrektorem teatru od 2007 roku, czyli od roku premiery spektaklu "Cafe Sax". Spektaklu, który wciąż jest na afiszu. Fenomen! Czy w nowym sezonie artystycznym będziecie go grać? - Tak. W Koszalinie rzadziej go gramy, bo widzowie doskonale go znają, częściej jest to nasza propozycja w terenie. Ale, zgodnie z cytatem z "Rejsu", że podobają nam się te melodie, które już znamy, wielu widzów przychodzi na "Cafe Sax" kilka razy, bo chcą posłuchać piosenek, które lubią. 10 września BTD rozpocznie kolejny sezon artystyczny. I na dobry początek "Ryszard III", czyli spektakl, który premierę miał w lipcu. Dlaczego warto poznać Ryszarda? - Po pierwsze dlatego, że mamy Rok Szekspirowski, ale przede wszystkim dlatego, że to spektakl wyreżyserowany przez Piotra Ratajczaka, jednego z najlepszych reżyserów swego pokolenia. Jego spektakle zawsze są warte zob

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Głos Koszaliński nr 205/2.09

Autor:

Joanna Krężelewska

Data:

09.09.2016