04.03.2006 Wersja do druku

Cenzura politycznej poprawności

- Czy artystę też obowiązuje poprawność? Artyści będą zawsze robić to, co uważają. Prowokacja w sztuce ma długą tradycję. Ale Polska znajduje się w apogeum populistycznego katolicyzmu. To jest swoisty terroryzm. W białostockim teatrze Wierszalin artyści wykorzystali katolickie motywy na scenie. I wywołało to straszliwą burdę kręgów radiomaryjnych i Ligi Polskich - mówi senator RP i reżyser Kazimierz Kutz [na zdjęciu] w rozmowie z Rafałem Jabłońskim z Życia Warszawy.

Rafał Jabłoński: Nie mówimy już Cygan, ale Rom, w USA nie ma Murzynów, są Afroamerykanie. Poprawność polityczna święci triumfy... Kazimierz Kutz: Z obawy przed urażeniem kogoś powstają nowe wyrazy i określenia, ale to wieje nudą. To jest martwy śledź językowy. Nie można w ten odhumanizowany sposób nic przekazać. Jest to m.in. jedna z przyczyn odchodzenia zwykłego człowieka od polityki, bo przeciętny Polak przeważnie nic z tego nie rozumie. Być może dlatego poprawność polityczna często daje skutki odwrotne od zamierzonych? W imię tolerancji poddaje się presji ludzi, którzy po prostu nie nadążają za obowiązującymi nowinkami. To nie jest tylko strach przed niebyciem poprawnym, ale poważniejsza sprawa. Żyjemy w świecie, który produkuje nowo-mowę na użytek kontaktów publicznych. W gruncie rzeczy polega to na niedopuszczalności mówienia otwartym tekstem, czyli wypowiadania prawdy. Od siebie. Gdy polityk lub urzędnik rozmawia z kimś należący

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pułapka poprawności politycznej

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Warszawy nr 54/04.03

Autor:

Rafał Jabłoński

Data:

04.03.2006

Wątki tematyczne