W Dziennym Oddziale Psychiatrycznym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu prowadzone są cykliczne warsztaty taneczno-ruchowe dla pacjentów w kryzysie psychicznym. Zajęcia mają wspierać proces zdrowienia poprzez pracę z ciałem, rytmem i prostymi formami ruchu – poinformował szpital.
Jak przekazał w informacji prasowej dyrektor Centrum Zdrowia Psychicznego w Bytomiu i psychiatra Wojciech Sołtys, praca z ruchem może stanowić uzupełnienie standardowych form terapii.
„To nie jest show, nie ma sceny i ocen. Są proste rzeczy: rytm, oddech, przeniesienie ciężaru, kontakt z podłogą. Dla wielu pacjentów to pierwszy moment od dawna, kiedy ciało przestaje być wrogiem, a staje się kompasem” - wyjaśnił dyrektor.
Specjaliści wskazali, że w czasie kryzysu psychicznego pacjenci często tracą poczucie wpływu na własne reakcje i emocje. Ruch może dostarczać bezpośredniej informacji zwrotnej – prosty gest lub krok staje się sygnałem, że dana osoba jest w stanie wykonać działanie i je kontrolować.
Warsztaty odbywają się od września i prowadzi je tancerz Mateusz Kowalski, obecnie związany z Teatrem Rozbark w Bytomiu. Wcześniej przez kilkanaście lat pracował w Teatrze Pantomimy we Wrocławiu. Jak podał szpital, artysta od lat choruje na chorobę Parkinsona, a zajęcia w oddziale prowadzi równolegle z działalnością sceniczną i warsztatową.
„Ruch daje mi pole do tego, żeby pracować z parkinsonem i utrzymywać sprawność. Kiedy coś w ciele przestaje działać jak dawniej, szukam innych sposobów, innych zasobów. To nie zawsze jest spektakularne, ale jest moje” – podkreślił Mateusz, który od 13 lat żyje z chorobą.
Jak informuje szpital, przełamanie oporu przed ekspresją ruchową bywa długotrwałym procesem. Część uczestników potrzebuje kilku tygodni, a nawet miesięcy, aby aktywnie włączyć się w ćwiczenia.
W ramach projektu kilku uczestników warsztatów wystąpiło także na scenie Teatru Rozbark podczas jednego z wydarzeń artystycznych. Dla części z nich był to pierwszy publiczny występ.
Szpital podkreślił, że zajęcia ruchowe nie zastępują leczenia psychiatrycznego, ale mogą stanowić jego uzupełnienie.
„Nie sprzedajemy bajki, że taniec »wyleczy« parkinsona czy jakikolwiek kryzys. Sprzedajemy coś uczciwszego: odzyskiwanie wpływu. Choroba jest realna, objawy bywają bezlitosne. Ale między »mam objawy« a »jestem objawami« jest sporo przestrzeni do pracy. I właśnie w tej przestrzeni dzieje się zdrowienie” – podsumował Sołtys.
Projekt został sfinansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy.