Są takie wiadomości, w które po prostu nie sposób uwierzyć… Wczoraj, 23 marca, w wypadku samochodowym na drodze krajowej nr 10 zginął Janusz Ratajczak – nasz Janusz. Wieloletni Solista Opery Nova, znakomity tenor, a przede wszystkim Człowiek, który przez lata był ważną częścią naszego Teatru i naszej muzycznej Społeczności.
Publiczność kochała Go za coś więcej niż tylko piękny głos. Za prawdę. Za to, że każda rola była przeżyta, a nie tylko zaśpiewana. Krytycy często podkreślali Jego muzyczną inteligencję, szlachetną, rozpoznawalną barwę głosu i niezwykłą kulturę interpretacji – ale my wiedzieliśmy, że za tym wszystkim kryły się życzliwość, prawdziwe zaangażowanie i serce.
Tu, w Bydgoszczy, jeszcze jako student V roku Akademii Muzycznej zadebiutował na scenie jako Franek w operze jednoaktowej „Flis” Moniuszki. To wtedy rozpoczęła się droga, która na wiele lat związała Go z historią naszej Opery.
Tu też – na studiach w muzycznej Bydgoszczy - odnalazł miłość swojego życia, Małgosię. Przez lata byli dla nas więcej niż duetem artystycznym. Setki spektakli. Wspólne życie i dzielenie się z publicznością swoją pasją, wrażliwością oraz talentem. To właśnie na naszej scenie operetką J. Straussa „Zemsta nietoperza” świętowali swój jubileusz 30-lecia pracy artystycznej.
Janusz był Człowiekiem i Artystą, którego nie da się opisać w zwykłej biografii ani zaszufladkować w przebogatym repertuarze!
Dość wspomnieć, że tylko jako solista Opery Nova miał w swym dorobku ponad 50 ról, kreując na naszej scenie takie postacie, jak m.in.: Stefan w „Strasznym dworze” i Jontek w „Halce” Moniuszki, Alfred w „Traviacie” oraz Cavaradossi w „Tosce” Pucciniego czy Leński w „Eugeniuszu Onieginie” Czajkowskiego. Jako Don José w „Carmen” Bizeta zdobył nagrodę Złotej Maski. I to właśnie Janusz Ratajczak jako tytułowy Manru uczestniczył w pierwszym na świecie nagraniu DVD opery I. J. Paderewskiego, nagrodzonym „Złotym Orfeuszem” w Paryżu w kategorii najlepsza inicjatywa wizualna.
Obecny, uważny, serdeczny. Zawsze z błyskiem w oku i humorem. Dokładnie taki był i taki pozostanie na zawsze w naszych sercach.
Tenor, który dojrzewał na moich oczach - Janusza Ratajczaka wspomina redaktor Wiesław Kowalski