EN
22.05.2012 Wersja do druku

Bydgoskie i nowosądeckie Operalia

Inscenizując "Eugeniusza Oniegina" w kałużach wody na scenie, "pomysłodawca" tłumaczył, że Oniegin miał serce z lodu, które się właśnie roztopiło. Idąc tym tropem, należałoby finał "Aidy" umieścić nie w grobowcu, a w piecyku żelaznym, jako że w Egipcie i Etiopii zawsze było gorąco. Na szczęście więcej podobnych bezsensów udało się uniknąć na XIX Bydgoskim Festiwalu Operowym - pisze Sławomir Pietras w Angorze.

Jego rewelacją był wieczór z trzema "Świętami wiosny" [na zdjęciu] w choreografii Niżyńskiego, Gata i Bejarta, nienagannie wykonany przez Polski Balet Narodowy. Sukces odnieśli również gospodarze, prezentując piękną inscenizację i wysoki poziom wokalno-muzyczny "Rusałki" Dworzaka, która zapewne pozostanie na długo w repertuarze bydgoskiej Opery Nova. Niemilknącymi owacjami i kilkoma bisami zakończył się wieczór królowej opery barokowej Simone Kermes, koloratury wybitnej, porywającej i szalonej. Towarzyszyła jej orkiestra barokowa "La Folia" z repertuarem Haendla, Vivaldiego, Porpory, Leo i Hasse'ego. Opera Bałtycka, przedstawiając spektakl "Madame Curie", z dużą starannością zasugerowała, że temat ten znacznie lepiej czuje się w świecie fizyki i chemii. Tam też należy go pozostawić, jako że publiczność operowa zawsze o wiele bardziej będzie tęsknić do "Madame Butterfly". Ku zadowoleniu bydgoskich wielbicieli musicalu łódzki Teatr Muzyczn

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bydgoskie i nowosądeckie Operalia

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Angora nr 21

Autor:

Sławomir Pietras

Data:

22.05.2012

Festiwale