02.07.2013 Wersja do druku

Bunt wznieci słowo poety

Rekonstrukcja dni poprzedzających największy nowożytny triumf militarny Rzeczpospolitej staje się okazją do wiwisekcji narodowej schizofrenii - o spektaklu "Bitwa warszawska 1920" w reż. Moniki Strzępki w Starym Teatrze w Krakowie pisze Michał Centkowski z Nowej Siły Krytycznej.

Po jednej stronie proscenium widzimy obskurny stół, na nim - mapę, obok dwa krzesła. Po drugiej stronie leży star, brudny materac i zdezolowany fotel dentystyczny (zapewne nie jeden ząb na nim wyrwano). Nad sceną rozpościera się, niczym kurtyna, wysoka pod sufit ściana z mundurów epoki napoleońskiej. W chwilę później unosi się nagle, odsłaniając świat rozpadający się, a właściwie już upadły. Tę międzywojenną belle epoque stołecznej Adrii, "Paryża północy" zamieszkałego przez dziesiątki tysięcy nieletnich prostytutek, do życia powołał Michał Korchowiec. Instrumenty rozbite, orkiestra wygnana. Oto zaproszeni zostajemy przez siedzącego w owym fotelu, zawodząco wyśpiewującego norwidowskie strofy Feliksa Dzierżyńskiego, w paskudny, błotnisto zimowy świat, gdzie wieczne niemal ciemności rozświetla jedynie iskrzący się mróz. W tym kraju zabetonowanym gdzieś pomiędzy Bugiem i Odrą, do którego bociany już nie wracają z wysp dalekich (bo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Michał Centkowski

Data:

02.07.2013

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe