14.03.2011 Wersja do druku

Bułhakow i polskie piosenki

Im silniejsze emocje są do zagrania, tym kreacja Anny Czartoryskiej staje się wiarygodniejsza, a spektakl zaczyna wciągać i intrygować - o "Morfinie" w reż. Waldemara Raźniaka w Teatrze Roma w Warszawie pisze Agnieszka Serlikowska z Nowej Siły Krytycznej.

Zrealizowanie spektaklu o ostatniej żonie oraz muzie Michaiła Bułhakowa zilustrowanego polskimi piosenkami poetyckimi wydaje się karkołomnym przedsięwzięciem, zwłaszcza, gdy wybiera się formę monodramu i powierza skomplikowaną rolę dojrzałej kobiety po przejściach 27-letniej aktorce. A jednak - zarówno reżyser Waldemar Raźniak, jak i aktorka, Anna Czartoryska, wyszli z tej trudnej próby zwycięsko. Na deskach Novej Sceny Teatru Muzycznego Roma zapada ciemność. W oddali słychać mocny głos śpiewający piosenkę Agnieszki Osieckiej "Dobranoc panowie". Po chwili widzom ukazuje się szczupła kobieta w za dużym męskim płaszczu. Początkowo widzę aktorkę zapełniającą całą scenę, tańczącą, biegającą, wykonującą poprawnie trudne interpretacyjnie piosenki. Nagle coś się zmienia. "Poznaliśmy się w lutym. W lutym 29, w czwartek, u znajomych. Siedzieliśmy obok siebie. Umówiliśmy się następnego dnia na biegówki. I pobiegliśmy" - mówi, a ja już

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Agnieszka Serlikowska

Data:

14.03.2011

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe