27.01.2007 Wersja do druku

Bryk z "Jądra ciemności"

"Jądro ciemności" to jedna z ważniejszych dla mnie książek, stąd do Teatru na Woli szłam z zaciekawieniem. Jak też reżyser ugryzie ten mroczny temat? - o "Jądrze ciemności" w reż. Krzysztofa Wierzbiańskiego w Teatrze na Woli pisze Katarzyna Zielińska z Nowej Siły Krytycznej.

Żywienie nadziei wobec scenicznych adaptacji lektur i paralektur to jednak osobliwe hobby. Zamiast znaleźć się w świecie niepokojących przejawów ludzkiej natury, wróciłam - poprzez narzucające się wspomnienie - do czasów licealnych, kiedy wraz z klasą prowadzano nas stadnie do Teatru na Woli, by choć trochę nas ukulturalnić. Przeczucie nie zawodzi: reżyser Krzysztof Wierzbiański jest animatorem Sceny Zielone, kierującym swą twórczość przede wszystkim do osób w tym właśnie wieku. Marlow (Robert Delegiewicz, na zmianę z Krzysztofem Franieczkiem), krąży między ustawionym na środku sceny drewnianym podestem z zawieszonym na nim kołem ratunkowym (symbol statku) a stolikiem po lewej, będącym miejscem pracy lekarza lub meblem z domu narzeczonej Kurtza. Te nieznaczne zmiany miejsca łączą się z wchodzeniem Marlowa w relacje z kolejnymi osobami, które niczym refren powtarzają nazwisko mitycznego poszukiwacza kości słoniowej. Reżyser poszatkował lin

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Katarzyna Zielińska

Data:

27.01.2007

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe