Byłem w Studio na Beckettach z {#os#1012}Łomnickim{/#}. Przypadkowo zgadaliśmy się z Antkiem {#os#5805}Liberą{/#}, trafiłem na specjalne przedstawienie, grane w dniu urodzin autora. Antek, który ma - w najlepszym sensie słowa - kompletnego fioła na punkcie Becketta, wygłosił przed spektaklem ładnie pomyślaną przemowę, zakończoną dość niespodziewaną dedykacją. Potem rozsunęła się kurtyna i nastąpiło jedno z tych bardzo już rzadkich wydarzeń teatralnych, które trwają w pamięci dłużej niż tylko przez jeden wieczór. Rzecz zresztą była opisywana i nie zamierzam podejmować w tym miejscu rywalizacji z kolegami. Chcę tylko zwrócić uwagę na drobną śmiesznostkę związaną z beckettowskim przedstawieniem, a mówiącą coś o sytuacji, powiedzmy, psycho-socjologicznej teatru i publiczności. Jak wiadomo, Krapp, którego gra Łomnicki, pożera banany. Nie da się ukryć, że w warunkach polskich ten pomysł autora pociąga za sobą problem rek
Tytuł oryginalny
Brudnopis
Źródło:
Materiał nadesłany
Teatr nr 8