30 lat temu, pod kołami pociągu ruszającego z wrocławskiego dworca, zginął Zbigniew Cybulski, najpopularniejszy aktor powojennego kina polskiego. Uważany za rodzime wcielenie Jamesa Deana, już za życia stał się legendą. Właściwie nie wiadomo, dlaczego większość rówieśnych mu uważała, że aktorem był kiepskim, za outsidera się nie uważał, a porównania do Deana go irytowały. Przeglądając wspomnienia jego przyjaciół i znających go nie sposób rozwiązać zagadki jego popularności. Ludzie go kochali - to pewne. Na pogrzeb do Katowic przyjechały dziesiątki tysięcy ludzi. "To był pogrzeb bohatera narodowego. Chyba jedyny taki w PRL-u" - pisał Jerzy Stefan Stawiński. Polak, katolik, patriota "Popiół i diament" - obraz Andrzeja Wajdy według prozy Jerzego Andrzejewskiego, był, mimo licznych zafałszowań, pierwszym po wojnie zwiastunem kulturalnej "odwilży". Młodzi Polacy po raz pierwszy zobaczyli na ekranie żołnierza AK, który nie był ani zdr
Tytuł oryginalny
"Brat wszystkich Polaków"
Źródło:
Materiał nadesłany