Logo
Recenzje

Boskość bez Boga

17.04.2026, 12:20 Wersja do druku

„Matka Joanna od Aniołów” Jarosława Iwaszkiewicza w reż. Wojciecha Farugi w Teatrze Narodowym w Warszawie. Pisze Alicja Cembrowska w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Magda Hueckel/ Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego

Ocena recenzenta/tki: (6/10) – niezły

Spektakl Wojciecha Farugi i Julii Holewińskiej wizualnie hipnotyzuje. Czarna scenografia – spalony szkielet kościoła i drewniana konstrukcja – sugeruje zejście w głąb ludzkiej duszy, tam, gdzie Bóg ustępuje miejsca pożądaniu boskości, a wiara – indywidualnym ambicjom. Lustra zniekształcają odbicia – to myśli i żądze bohaterów wykoślawiają świat.

„Matka Joanna od Aniołów” w tej interpretacji nie jest opowieścią o wierze. Faruga pyta nie o diabła, ale o ego – o to, jak bardzo człowiek pragnie być wybrańcem. O pychę, która przybiera formę religijnej egzaltacji. Matka Joanna pragnie świętości tak bardzo, że gotowa jest uwierzyć we własne opętanie, by osiągnąć cel. Suryn, młody jezuita, szuka sensu swojego powołania i znajduje go w akcie ofiary – przejmuje demony Joanny, by podarować jej świętość. Oboje są uwięzieni nie przez diabła, ale przez własne wyobrażenie o sobie.

Małgorzata Kożuchowska buduje postać tytułowej Joanny z chirurgiczną precyzją. Miota się między tym, co powinna, a tym, czego chce, balansuje po skrajnościach – od krzyku po milczącą niemoc. Pokazuje wielopłaszczyznowość kobiety, która nie tyle walczy z demonami, ile z ograniczeniami nałożonymi na nią przez świat. W jej Joannie nie ma jednak przaśności – jest świadomość każdej intencji, każdego gestu. Karol Pocheć jako Suryn równoważy tę energię swoją powściągliwością, by w finale przegrać spektakularnie, paść ofiarą własnej potrzeby bycia kimś więcej.

Równie przekonująca jest Edyta Olszówka jako siostra Małgorzata. Jej postać, ciekawie wysunięta na pierwszy plan, odsłania erotyczne napięcia, które tlą się pod habitami i za klasztornymi murami. Olszówka gra kobietę, która jawnie przyznaje się do swoich demonów i grzeszy bez skrupułów – staje się niemal kpiną z Joanny, która swoje pożądanie musi ukrywać pod wzniosłymi deklaracjami o opętaniu.

Choreografia Krystiana Łysonia zwraca uwagę na cielesność – ciało, które w dyskursie o duchowości jest systematycznie wypierane. Tutaj wraca z pełną mocą. Siostry wpełzają na scenę jak węże, ich ruchy kipią od religijnego uniesienia. To nie diabeł je opanował – to ich własne ciała domagają się uwagi.

Siekiera – duża, ciężka, ostra – jest kluczowym rekwizytem spektaklu i symbolem przemocy (również tej wymierzonej w ciało, kobiecość, wszystko, co wymyka się porządkowi), którą kryje w sobie każda opowieść o kontroli i opętaniu. Rąbanie drewna, wirowanie z bronią w dłoni, drżenie przed jej dotykiem – to język siły i zagrożenia. Faruga nie unika dosadności – finałowa scena zabicia śpiących parobków to okup za przejście na złą stronę mocy, konkretny gest przemocy, który Suryn popełnia dla Joanny.

Spektakl kończy się ironiczną apoteozą – Matka Joanna, ubrana w śnieżnobiałą suknię, zostaje uniesiona w pozie nawiązującej do rzeźby Berniniego – „Ekstaza świętej Teresy”. Nad jej głową pojawia się złota aureola na patyku. Triumfuje. Osiągnęła świętość, o którą walczyła – ale ta świętość to kłamstwo okupione krwią. Biel Joanny kontrastuje z czernią całego spektaklu, ale nie niesie ze sobą światła. To teatrzyk kościelny, inscenizacja świętości, która obnaża własną pustkę.

Formalnie spektakl jest bez zarzutu: mamy tu dbałość o słowo, minimalistyczna estetyka koresponduje z treścią, aktorstwo stoi na najwyższym poziomie. Scenografia Doroty Nawrot i kostiumy Konrada Parola tworzą „czarną symfonię” – wzniosłą, ale niepatetyczną. A jednak czegoś brakuje. Niektóre sekwencje – jak długa seria uderzeń między Joanną a Surynem – wydają się niepotrzebnie rozciągnięte, osłabiając dramaturgię zamiast ją zagęszczać. Perfekcyjna forma nie zawsze przekłada się na emocjonalne poruszenie.

„Matka Joanna od Aniołów” to spektakl, który zachwyca wizualnie i intryguje intelektualnie, ale nie przeszywa do końca. Piękna, chłodna czerń – jednak bez ekstazy.

Teatr Narodowy

Tytuł oryginalny

Boskość bez Boga

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Alicja Cembrowska

Data publikacji oryginału:

17.03.2026

Sprawdź także