28.11.2017 Wersja do druku

Borys Szyc: Postacie samotne jak ja

- Staraliśmy się w inscenizacji nie opowiadać od razu o osobie świętej, ale pokazać głęboki filozoficzno-duchowy dylemat, który przydarzył się człowiekowi, powodujący przewartościowanie całego dotychczasowego życia - mówi aktor Borys Szyc o spektaklu Teatru Telewizji "Brat naszego Boga" w reż. Pawła Woldana.

Rz: Paweł Woldan, reżyser spektaklu, powiedział, że jest szczęśliwy, że to właśnie pan zagra Adama Chmielowskiego, czyli świętego brata Alberta, bo przez swą niepokorność jesteście do siebie podobni. Pan też tak sądzi? Borys Szyc: Trudno mi powiedzieć, czy był aż tak niepokorny jak ja (śmiech). Trochę o nim oczywiście czytałem, ale o Adamie Chmielowskim, a nie - świętym Albercie. Bardziej mnie interesowało, jakim był człowiekiem, zanim dokonała się w nim przemiana. Wiadomo, że był duszą towarzystwa. Lubił żartować, także z siebie. Nie miał jednej nogi - stracił ją w czasie powstania styczniowego. Zachowała się opowieść, jak stał na ulicy i podkładał tę nogę pod jadącą dorożkę, by potem wyłudzać z kolegami jakieś finansowe zadośćuczynienie. Lubili się bawić, jak to artystyczna bohema. A wszystko w papierosowym dymie i alkoholowym sosie. Ale zawsze łączyła ich sztuka, była dla nich najważniejsza. W tej grupie przyjacie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Borys Szyc: Postacie samotne jak ja

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita online

Autor:

Małgorzata Piwowar

Data:

28.11.2017

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe