27.12.2016 Wersja do druku

Borczuch Superstar

Po Międzynarodowym Festiwalu Boska Komedia w Krakowie pisze Krzysztof Juruś w Krytyce Politycznej.

Boska Komedia dobiegła końca i znamy już zwycięzców, ale zanim o nagrodach, napiszę jeszcze o spektaklach, które pokazano pod koniec festiwalu. Pozwalam sobie nieco zaburzyć rzeczywistą chronologię festiwalu, by skupić się na pewnym męczącym mnie od pewnego czasu problemie. Problem ten nazywa się "Wesele" i w zeszłym tygodniu szczególnie dał mi się we znaki. Przestałem wierzyć, że Wyspiańskiego da się jeszcze naprawdę dobrze wystawić. Najpierw widziałem fatalny spektakl Radosława Rychcika z Teatru Śląskiego. Reżyser przeniósł akcję dramatu z Bronowic do Belfastu. Powiecie, że głupi pomysł? Że bez sensu na siłę wpisywać w "Wesele" historię, której po prostu tam nie ma? Ja mam problem dokładnie odwrotny - chętnie zobaczyłbym Rychcikową opowieść o bojówkach z Belfastu, ale dlaczego musiał tam wciskać Wyspiańskiego? To, co w tym spektaklu interesujące, wynika z nieoczywistego kontekstu - ale niestety zupełnie nietrafionego. Północn

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Borczuch Superstar

Źródło:

Materiał nadesłany

Krytyka Polityczna online

Autor:

Krzysztof Juruś

Data:

27.12.2016