- Zawalił się porządek, z którego byliśmy tak dumni. Może to rodzaj nauczki dla naszej pychy? - mówi aktor Janusz Gajos.
NEWSWEEK: Umawialiśmy się na rozmowę o Polsce... JANUSZ GAJOS: ... a będziemy mówić o zarazie. NEWSWEEK: Kończy się model życia, do którego przywykliśmy? - Rozumiem, że ma pani na myśli życie w poczuciu jakiegoś bezpieczeństwa. To, z czym mamy dziś do czynienia, dotyka mnie po raz pierwszy w moim niekrótkim życiu. Urodziłem się w czasie II wojny światowej. Wszystko, co się działo po jej wybuchu i zakończeniu, traktowałem jako naturalny bieg rzeczy. Jako dziecko nie zdawałem sobie sprawy z tego, że żyję w reżimie narzuconym mi przez historyczny bieg wypadków. Dziś, po upływie 30 lat od wydarzeń, które zmieniły obraz nie tylko Polski, ale i sporego kawałka Europy, znowu czuję niepokój. Koronawirus przywodzi na myśl opowiadania rodziców o grypie hiszpance, a dodatkowo wszystko, co dzieje się w naszej polityce, na czele z irracjonalnym pomysłem przeprowadzenia za wszelką cenę wyborów prezydenckich, budzi grozę. Więcej w panu lęku czy gni