20.09.2014 Wersja do druku

Bóg umiera przed supermarketem, nie na deskach teatru

"Golgota Picnic", znowu? Ale nuda. Może i nuda, ale ważniejsza niż Kopacz, Schetyna i Grabarczyk. Problem, o którym nie zdołał opowiedzieć nam argentyński reżyser, będzie nas dręczył długo po tym, jak oni odejdą - pisze Andrzej W. Nowak w Gazecie Wyborczej.

Spektakl "Golgota Picnic" został przez dyrektora festiwalu odwołany. Wzmożenie aktywności mediów katolickich, nawoływania abp. Gądeckiego, wypowiedzi polityków oraz groźba zamieszek odniosły skutek. Zagrożenie dużej skali dla aktorów i widzów spektaklu miało być tak wielce prawdopodobne, że policja stwierdziła, iż nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa. Wszystko to już dawno wiemy, wszystko zdążyliśmy zapomnieć. Ale nadal nie doczekaliśmy się odpowiedzi na pytanie: kto wygrał? Chrześcijanie przegrali Pozornie odpowiedź jest łatwa: wygrała prawda, przegrał fałsz. Siły dobra zwyciężyły nad królestwem pana tego świata. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Zastanówmy się nad tym, jakie dzięki temu dobro uczyniono. Bez nawoływania do zakazu wystawienia spektaklu, biletowane, odbywające się w zamkniętej sali widowisko obejrzałoby pewnie ze dwieście osób. One pewnie i tak nie byłyby zgorszone, bo przecież należy przypuszczać, i

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bóg umiera przed supermarketem, nie na deskach teatru

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online

Autor:

Andrzej W. Nowak

Data:

20.09.2014

Wątki tematyczne