Logo
16.03.2015 Wersja do druku

Bodo Kox ucieka w sztukę filmową

- Chciałbym, żeby widzowie mieli półtorej godziny dobrej zabawy, bo śmiech jest bardzo ważny. Lubię sprawiać radość. A koledzy i koleżanki z branży, mam nadzieję, będą się śmiać przez łzy - reżyser opowiada Małgorzacie Piwowar o poniedziałkowej premierze "Amazonii" w Teatrze TV i polskim show-biznesie.

Śmieszy pana świat aktorów i reżyserów pokazany w "Amazonii"? Bodo Kox: To historia może trochę uproszczona, ukazana przez zniekształcone szkła, ale kto funkcjonuje w świecie polskiego show-biznesu, musi przyznać, że i okrutnie prawdziwa. Tyle że podana przez autora i aktorów w sposób żartobliwy, w komediowej formie. Bardzo chciałem zrealizować tekst Michała Walczaka, bo jest mi bliski. Gdybym był mniej leniwy i miał lepsze pióro, mógłbym sam go napisać. Do którego z bohaterów sztuki panu najbliżej? - Wszystkie postaci lubię, ale najbliżej mi oczywiście do reżyserów, z których jeden jest obłąkanym wariatem odklejonym od rzeczywistości, drugi - męczy się w komercji. Mam też sentyment do Mundka, czyli młodego aktora, który tkwi w marazmie, degrengoladzie, siedzi w domu, gra na komputerze, zamiast iść i walczyć o swoje. Te stany nie są mi obce. Na czym polega okrucieństwo prawdy o świecie show-biznesu? - Że taki właśnie jes

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bodo Kox ucieka w sztukę filmową

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita online

Autor:

Małgorzata Piwowar

Data:

16.03.2015

Ludzie
Realizacje repertuarowe