Stanisław Sojka był w niedzielę pierwszym w tym sezonie gościem Niny Repetowskiej w jej cyklu "Ludzie estrady. Śpiewane rozmowy", choć tym razem zwyczajowej rozmowy nie było. W krakowskim teatrze Groteska wokalista chciał skupić się na muzyce - pisze Wacław Krupinski w Dzienniku Polskim
Sojka dał się poznać jeszcze jako student wydziału aranżacji i kompozycji katowickiej Akademii Muzycznej, kiedy to zdobył I nagrodę w konkursie wokalistów jazzowych w Lublinie. W listopadzie miną równo trzy dekady od jego recitalu w Filharmonii Narodowej w Warszawie, który potem znalazł się na płycie "Don't you cry". Później Sojka porzucił jazz dla lżejszej muzy - acz jazzowe podwaliny słychać tak w jego śpiewie, jak i grze - zażywając sławy przebojami wykonywanymi m.in. w duecie z Januszem "Yaniną" Iwańskim, by z kolei odnaleźć się w kręgu piosenki poetyckiej - sonety Szekspira, "Tryptyk rzymski" Jana Pawła II. I właśnie przekrój przez rozmaite okresy swej twórczości, z wyjątkiem tego najwcześniejszego, zaprezentował wokalista w niedzielny wieczór w teatrze Groteska. Były tak popularne piosenki jak "Absolutnie nic", "Tolerancja", "Tango memento vitae", był stary przebój "Czas nas uczy pogody" z muzyką Krzesimira Dębskiego i Herberta "Czu