Katowice będą się starać przekonać mieszkańców największych polskich miast, że warto do nas przyjechać, bo wiele się tu dzieje. Billboardy, przy pomocy których będziemy się promować raczej nikogo nie przekonają - uważa Anna Malinowska z Gazety Wyborczej - Katowice.
Zaprezentowane w czwartek dziennikarzom plakaty z cyklu "Katowice miasto wielkich wydarzeń" poświęcone są dwunastu różnym imprezom kulturalnym. Niektóre z tych imprez, nie sposób zaprzeczyć, mają już ustaloną dobrą markę. Np. na Rawa Blues Festival od wielu lat ściąga rzesze fanów z całej Polski. Wątpię, by pod wpływem jeszcze jednego plakatu przyjeżdżać ich teraz miało więcej. To trochę tak, jakby Kraków chciał się reklamować Wawelem czy Sukiennicami - wszyscy już i tak przecież je znają i dla nich najczęściej zjeżdżają do Krakowa. Katowice będą się też reklamować przy pomocy plakatu o Festiwalu Sztuki Reżyserskiej "Interpretacje". Owszem, ten festiwal rzeczywiście ujmy nikomu nie przynosi, ale to raczej impreza adresowana do wąskiej garstki specjalistów. O ile jednak Interpretacje i Rawa Blues bez wątpienia są wydarzeniami związanymi z Katowicami, o niektórych innych imprezach, które pojawią się na billboardach nie da się ju�