23.02.2017 Wersja do druku

Bierzemy, całujemy, bierzemy, składamy

Oliver Frljić bawi się nami i naszymi narodowymi mitami, ułomnościami i wiarą. Robi to w teatrze. A wszystko co odbywa się i mówi w teatrze jest fikcją. Fikcją jest także wielki, drewniany krzyż stanowiący główny element scenografii, dlatego musi zostać spiłowany i obalony - o "Klątwie" Stanisława Wyspiańskiego w reż. Olivera Frljicia w Teatrze Powszechnym w Warszawie pisze Sławomir Szczurek z Nowej Siły Krytycznej.

Dwa radiowozy policyjne, światła kamer telewizyjnych wycelowane we wchodzących do Teatru Powszechnego widzów, mini pikieta przeciwników z transparentami, asysta panów, którzy na co dzień raczej bileterami nie są, dwóch dyrektorów w foyer nerwowo przestępujących z nogi na nogę oraz obecność na widowni wielu osób ze świata sztuki, filmu, teatru - mimo iż premiera była kilka dni temu - to znak, że w "teatrze, który się wtrąca" (motto z patrona, Zygmunta Hübner) dzieją się rzeczy najważniejsze. I rzeczywiście, stały się. Dopiero końcówka lutego, a najważniejszy spektakl 2017 roku już za nami. Rzadko ma się poczucie i przeczucie, że bierze się udział w czymś ważnym, w czymś, co rozpocznie debatę, o czym będzie głośno, co będzie potępiane i wychwalane jednocześnie. Ostatnio ten rodzaj emocji i fascynacji pięknem, który powoduje cięższe oddychanie, wywołała u mnie premiera "Śmierci i dziewczyny" Eweliny Marciniak w Teatrze Polskim we Wro

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bierzemy, całujemy, bierzemy, składamy

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Sławomir Szczurek

Data:

23.02.2017

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe