21.09.2013 Wersja do druku

Biegun polskich Indian

Przed laty Włodzimierz Staniewski zaszył się na lubelskiej wsi Gardzienice. Dzięki temu powstał jeden z najoryginalniejszych zespołów teatralnych świata - pisze Jan Bończa-Szabłowski w Rzeczpospolitej.

Dublin zawdzięcza międzynarodową sławę Jamesowi Joyce'owi, Wielopole - Tadeuszowi Kantorowi, Drohobycz - Brunonowi Schulzowi. A Gardzienice, mała wieś na Lubelszczyźnie, znane są miłośnikom teatru na świecie dzięki Włodzimierzowi Staniewskiemu [na zdjęciu]. To on w 1977 roku powołał tu unikalny ośrodek praktyk teatralnych. Zobacz galerię zdjęć - Szukałem miejsca, gdzie diabeł mówi dobranoc, gdzie pies z kulawą nogą by się nie przyplątał. Miejsce wyklęte przez Boga i ludzi, gdzie można zacząć zmieniać siebie i innych. Wstyd się przyznać, ale gorliwie wierzyłem, że należę do tych, którzy mogą zmienić świat - wspomina Włodzimierz Staniewski. Heroiczna ucieczka Decyzja, by zacząć wszystko od nowa, była zabiegiem heroicznym. Niektórzy uważali ją wręcz za akt cywilnego samobójstwa. Włodzimierz Staniewski Podczas studiów polonistycznych na UJ Staniewski związał się ze Teatrem STU Krzysztofa Jasińskiego. Na jednym ze spekta

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Biegun polskich Indian

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolta online

Autor:

Jan Bończa-Szabłowski

Data:

21.09.2013

Wątki tematyczne