06.11.2020, 08:42 Wersja do druku

Białystok. Błogosławieni na scenie Węgierki

Chwilę przed zamknięciem Teatr Dramatyczny w Białymstoku na deski przenosi historię bł. ks. Michała Sopoćki i siostry Faustyny. Temat niełatwy, jak wszelkie próby opowiadania o świętości czy silnej wierze.

Premiera spektaklu miała się odbyć w sobotę (7 listopada), ale po ogłoszeniu o zamknięciu tego dnia wszystkich placówek kultury, teatr zdecydował się na jej przeniesienie. Na piątek (6 listopada) o godz. 19.

Swoje premiery o jeden dzień przyspieszyło w ten sposób kilka teatrów w Polsce - piątkowe granie to jedyna możliwość, by nie przekładać kolejnej premiery o kolejny miesiąc (lockdown kultury ma potrwać do 29 listopada, ale ten termin może się wydłużyć).

fot. Ewa Krajewska

Teatr Dramatyczny. Obraz na krańcach globu

„Sopoćko” to kolejny spektakl Teatru Dramatycznego prezentujący sylwetkę głęboko wierzącego duchownego - w repertuarze ma też „Popiełuszkę”. Tak jak tamten spektakl, tak i ten wyreżyserował Jan Nowara, który jest również autorem scenariusza do „Sopoćki”.

Przy spektaklach podejmujących temat wiary i świętości trudno jest utrzymać równowagę między patosem a ludzkim wymiarem postaci. A zarówno postać Sopoćki (1888-1975), orędownika kultu Miłosierdzia Bożego i spowiednika siostry Faustyny, która opowiadała mu o widzeniach Jezusa, to w świecie religii swoisty fenomen. Przez lata oboje zmagali się z lekceważącymi ich hierarchami, dziś zaś kopie obrazu Jezusa Miłosiernego, namalowanego wedle wskazówek Faustyny, znajdują się pod różnymi szerokościami geograficznymi. Natknęłam się na nie tylko w Europie, ale i w świątyni w Kuala Lumpur w Malezji, i w katedrze w Mexico City. Za życia oboje - i Sopoćko, i Faustyna, nie mieli nawet pojęcia, że kult tego wizerunku rozpowszechni się we wszystkich zakątkach świata.

Białystok. Tropy księdza

Spektakl poświęcony Sopoćce powstaje w Białymstoku, z którym łączy go wiele wątków. To tu do śmierci, po wyjeździe z Wilna mieszkał duchowny, i tu w kościele Miłosierdzia Bożego na Białostoczku spoczywają jego szczątki. Na cmentarzu farnym w Białymstoku jest zaś pochowany autor wizerunku - Eugeniusz Kazimirowski, który obraz do wskazówek Faustyny i na zamówienie Sopoćki malował w 1934 roku w Wilnie, a po kilku latach przyjechał do Białegostoku i tu też, kilkanaście dni po wybuchu II wojny światowej, zmarł. Dziś Białystok nazywany jest miastem Bożego Miłosierdzia, tu 12 lat temu miała miejsce uroczysta beatyfikacja kapłana, a od czterech lat jest on także patronem Białegostoku.

Słowem - tropów łączących Sopoćkę z Białymstokiem i powodów, by tu odbyła się premiera o ks. Sopoćce, jest aż nadto.

Czy będzie to premiera udana - okaże się już w piątkowy wieczór. Kolejne spektakle zostały już odwołane - widzowie będą już musieli poczekać - do 29 listopada, a może i dłużej.

W teatrze odbywają się ostatnie próby.

Pokora i wierność idei

Nad tekstem sztuki i przygotowaniami do spektaklu reżyser pracował blisko rok. 

- I przez ten czas nabrałem przekonania, że nie uda się opowiedzieć w pełni tego bardzo bogatego życia ks. Michała Sopoćki, które jest rozpięte pomiędzy kilkoma epokami, ma swoje korzenie w Białorusi, na Litwie. Białystok też jest istotnym miejscem, bo tu się jego życie dokonało. Przez cały czas pracy najbardziej, najgłębiej poruszyła mnie wierność idei miłosierdzia, którą mu przekazała w spadku siostra Faustyna Kowalska, niezwykła pokora i to, że zniósł do końca życia to, że ta idea się nie ziściła. W wyobrażeniach ówczesnych hierarchów nie mieściło się, że taka świętość może przyjść od osoby prostej, jak siostra Faustyna - mówił podczas spotkania z dziennikarzami reżyser.

W jednej ze scen pokazanych podczas próby - do ks. Sopoćki (w tej roli Marek Cichucki) Biskup (Bernard Maciej Bania) mówi:

- Ksiądz dobrze wie, ile trwają kanonizacje w Watykanie, nie muszę księdza oświecać, że są takie, które ciągną się wiekami. W kościele obowiązuje posłuszeństwo, a to postawa, która jest najwidoczniej księdzu obca, tu nie ma miejsca na księdza osobiste, wybujałe ambicje. Kościół nie potrzebuje żadnego święta, żadnego obrazu, ani obrazka Jezusa Miłosiernego - wykrzykuje z oburzeniem Biskup.

Jan Nowara mówi: - Ksiądz Michał Sopoćko bardzo wiernie, godnie i nieustępliwie strzegł tej swojej idei. Ale trzeba było dopiero papieża Jana Pawła II i jego działań, by najpierw przed Faustyną, a potem przed Michałem otworzyła się droga do świętości. Nasz spektakl to rodzaj duchowego testamentu księdza Sopoćki, próba uchwycenia fenomenu oraz istoty jego wiary. A że wiara umyka rozumowi, a jej domeną są uczucia i wyobraźnia, to na osnowę przedstawienia wybraliśmy najpiękniejszą poezję wiary – psalmy. W naszym spektaklu ks. Michał Sopoćko będzie więc i wypowiedziany, i wyśpiewany – mówi reżyser.

W efekcie - sporo w spektaklu rytmicznych pieśni wykonywanych przez Chór Sióstr i Braci Zakonnych.

Święty, zwykły człowiek

Marek Cichucki o swojej roli mówi: - Jako bohater czuję się jak kulka we flipperze, która się odbija od różnych scen, od różnych interlokutorów. Dostaje ciosy, odbija się w inną stronę, znów dostaje cios i znów. I tak do końca.

By zrozumieć swoją postać, starał się przeczytać wszystko to, co napisał ks. Michał, i to, co o nim napisano. Szukał świadectw, opisujących, w jaki sposób inni zapamiętali kapłana. Przeszedł białostockimi śladami kapłana, odwiedził m.in. dom księdza przy Poleskiej. Jego zdaniem spektakl to poetycka opowieść, która trafi do wrażliwości widzów.

W rolę Faustyny Kowalskiej wciela się Kamila Wróbel-Malec (znana wcześniej m.in. ze spektakli Białostockiego Teatru Lalek), jest też przywołana postać Jezusa (Dawid Rostkowski).

- Na scenie Faustyna jest po tej drugiej szczęśliwszej stronie. Bardzo trudno jest połączyć jej ogromną wiarę i duchowość z jej człowieczeństwem, z tym, że naprawdę byłą prostą osobą. Znalezienie złotego środka jest tu niebywale trudne, jak to zagrać, by nie przesadzić, jak w chwili, gdy wszystko już będzie patetyczne, sprawić, by takie nie było? Grając postaci świętych czy bohaterów narodowych, musimy unikać pustego patosu oraz pamiętać o tym, że byli oni również, a właściwie przede wszystkim, ludźmi. Zwykłymi, prostymi ludźmi. Jeżeli chodzi o postać św. Faustyny, jest to szczególnie ważne. Wcielając się w nią, największym wyzwaniem było dla mnie połączenie jej ogromnej duchowości i prostoty - mówi Kamila Wróbel-Malec.

Twórcy

Reżyser i autor scenariusza Jan Nowara w spektaklu wykorzystał fragmenty tekstu „Sopoćko. Nieznane przesłuchanie spowiednika św. Faustyny” Adama Jakucia. Scenografię do przedstawienia zaprojektował Marek Mikulski, kostiumy: Maciej Mikulski. Muzykę skomponował Tomasz Bajerski. Za choreografię odpowiada Tomasz Dajewski, a za przygotowanie wokalne Karina Komendera. Asystentem reżysera jest Sławomir Popławski, inspicjentem - Jerzy Taborski.

Na scenie zagrają aktorzy Teatru Dramatycznego: Beata Chyczewska, Krystyna Kacprowicz-Sokołowska, Dorota Białkowska-Krukowska, Kamila Wróbel-Malec, Agnieszka Możejko-Szekowska, Ewa Palińska, Bernard Bania, Marek Cichucki, Dawid Malec, Patryk Ołdziejewski, Sławomir Popławski, Dawid Rostkowski, Piotr Szekowski, Marek Tyszkiewicz oraz gościnnie Grzegorz Suski.

Tytuł oryginalny

Teatr Dramatyczny. Święty, zwykły człowiek. "Sopoćko" - najnowsza premiera

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Białystok online

Link do źródła

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.