W minionym roku w białostockim teatrze można było doznać kilku interesujących i niesamowitych aktorskich olśnień. To - z pewnością - aktorzy, którzy wyraźnie zaznaczyli swoją obecność na scenie, obdarowując publiczność energią granych postaci. To do nich - bez wątpienia - należał 2019 rok - pisze Rafał Górski na stronie AICT.
Zacząć należy chyba od bardzo charakterystycznego duetu żwawych "aktorzyc" Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki. W "Błocie" Jana Jastrzębskiego, wyreżyserowanym przez Martynę Łyko - Arleta Godziszewska i Justyna Godlewska-Kruczkowska (na zdjęciu) swoje komiczne atuty wykorzystują sprawnie, żonglując nimi jak najdoskonalsi cyrkowi artyści. Każde ich pojawienie się na scenie - jako dyrektorki wiejskiej szkoły, pozorantki i formalistki (Arleta Godziszewska) oraz jej wiernej i całkowicie poddanej podwładnej (Justyna Godlewska-Kruczkowska) - wzbudza salwy śmiechu. Aktorki swoje bycie zaznaczają podobnie w innych spektaklach, spotykając się z takimi samymi żywymi reakcjami widowni. Jest to chociażby farsa Raya Cooneya "Wszystko w rodzinie" (reż. Witold Mazurkiewicz), gdzie Godziszewska wciela się w Przełożoną pielęgniarek, a Godlewska-Kruczkowska gra Rosemary Mortimore. Ostatnio można je podziwiać w "Samobójcy" Nikołaja Erdmana (reż. Katarzyna Des