12.05.2017 Wersja do druku

Bezdomny Żydowski

Ta scena to prawdziwa łupinka, 10 kroków wzdłuż i 6 wgłąb. Widzów zmieści się z trudem pół setki - pisze Tomasz Miłkowski w Dzienniku Trybuna.

Na maleńkiej estradce można postawić stół i trzy krzesła, z boku wieszak, z drugiego zawiesić maleńki ekranik, a na "horyzoncie", czyli tylnej ściance, biały prostokąt do wyświetlania tekstu po polsku, Więcej się nie wciśnie. Niewielkie miejsce, ale choć ciasne, to prawie własne, bo wynajmowane. Sami sobie artyści Żydowskiego ten kąt przy Senatorskiej 35 znaleźli. Po wygnaniu z placu Grzybowskiego zostali bezdomni. Rozstanie z tamtym miejscem było dramatyczne. "Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce (TSKŻ) sprzedało cały majątek deweloperowi - mówi Gołda Tencer. - Zapewniano nas, że kiedy będą pół budynku burzyć, to nie przerwie eksploatacji Teatru Żydowskiego, że przeniesiemy się na drugą stronę. Ale tak się nie stało. A teraz czekamy, co będzie dalej. Pierwsi zostaliśmy wygnani, choć ten budynek przy placu Grzybowskim był budowany dla Idy Kamińskiej, dla teatru, za pieniądze amerykańskiego Joint-u. TSKŻ nie interesuje, c

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bezdomny Żydowski

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Trybuna nr 95

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data:

12.05.2017