21.12.1959 Wersja do druku

Bezbronni wobec Wyspiańskiego

"Lecz rozumiem, że nie trzeba nie rozumieć..." (BOLESŁAW LEŚMIAN)

Oczadzeni rozlicznymi pięknościami inscenizacji "Akropolis" w Teatrze Nowym, niechętnie przyznajemy wobec samych siebie, że spektakl ten świeci martwym blaskiem. Nie ożywi go ani trud reżysera, ani talent scenografa, ani nawet zapał aktorów - i nie przypadkiem zresztą. Teatrolodzy i historycy literatury są zdania, że "Akropolis" jest poetyckim przedłużeniem "Wesela" i "Wyzwolenia" i stanowi coś w rodzaju misterium zmartwychwstania Polski, misterium pisanego w mrocznych latach niewoli, bo w 1903 roku. Wiedzą też jednak, że sztuka ta nie tylko nie była grana począwszy od 1932 roku, ale w ogóle liczy sobie zaledwie kilka realizacji scenicznych i to realizacji zakończonych raczej niepowodzeniem. Adam Chmiel i Tadeusz Sinko w przedmowie do IV tomu "Dzieł zebranych" poety, tak piszą o krakowskim spektaklu z 1926 roku: "Wrażenie było ogromne, ale raczej wzrokowe niż intelektualne. Mimo przygotowania za pomocą artykułów i osobnego programu, publiczność nie bar

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bezbronni wobec Wyspiańskiego

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Ilustrowany nr 300

Autor:

Jerzy Panasewicz

Data:

21.12.1959

Realizacje repertuarowe