10.12.2005 Wersja do druku

Bez Suki nie ma sztuki

- Jest gorzej niż za czasów komuny. Wtedy cenzura była jawna i można się było jej przeciwstawić. Boję się, że dojdzie do tego, iż tylko niektóre offowe teatry będą grać na festiwalach, a inne będą musiały zejść do piwnicy - mówi Piotr Węgrzyński z Suki Off. Nad tym, czy dyskusja wokół Łódzkich Spotkań Teatralnych może uratować sztukę, zastanawiają się Justyna Kowalewska i Dariusz Pawłowski na łamach Dziennika Łódzkiego.

Organizatorzy łódzkich spotkań teatralnych odwołali spektakl grupy Suka Off. Wśród teatromanów zawrzało... Nagie ciało, obrazoburcza wymowa, bunt - teatr alternatywny w swej istocie dostarczał kontrowersji i powodował, że organizatorzy najważniejszych festiwali ocierali pot z czoła. Kiedyś artyści walczyli z cenzurą, głównie polityczną. Dziś Łódzkie Spotkania Teatralne, które są nie tylko najstarszym festiwalem teatru alternatywnego w Polsce, ale i najstarszą istniejącą imprezą kulturalną w Łodzi, stają przed inną groźbą: że cenzurę polityczną zastąpi obyczajowa. Rozpoczętą wczoraj imprezę poprzedziło wrzenie wśród teatromanów. Organizatorzy ŁST odwołali bowiem prezentację spektaklu "Clone Factory" katowickiej grupy Suka Off. Jako argument podano kłopoty finansowe, ale decyzja o rezygnacji z zaproszenia zespołu zbiegła się z oskarżeniem przez burmistrza warszawskiej Pragi Południe innego widowiska Suki Off - "Flash Forms" - o

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bez Suki nie ma sztuki

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Łódzki nr 288

Autor:

Justyna Kowalewska, Dariusz Pawłowski

Data:

10.12.2005

Wątki tematyczne