25.05.2016 Wersja do druku

Bez księżniczki i czardasza

"Księżniczka czardasza" Imre Kálmána w reż. Grzegorza Chrapkiewicza w Teatrze Muzycznym w Poznaniu. Pisze Stefan Drajewski w Polsce Głosie Wielkopolskim.

W poznańskiej "Księżniczce czardasza" zabrakło... księżniczki i czardasza. Z drugą stratą mogę się pogodzić, ponieważ choreografia Jarosława Stańka jest grą z tradycją tego tańca i to mi wystarczy. Trudniej pogodzić się z brakiem tytułowej księżniczki. Oczywiście, Sylwa pojawia się na scenie często, ale wcielająca się w nią Aleksandra Orłowska-Jabłońska jest bezbarwna, śpiewa ostrym sopranem, nie potrafi zniuansować aktorsko postaci... "Księżniczka czardasza" w inscenizacji Grzegorza Chrapkiewicza zaczyna się intrygująco. Kiedy podnosi się kurtyna widzimy głęboko w tle świecącą postać kobiecą, zjeżdża z góry "ledowa suknia" i Sylwa śpiewa swój popisowy numer. Pomyślałem wtedy: będzie nieźle. Niestety, przedwcześnie. Ten chwyt już się nie powtórzył, za to innych było wiele, może nawet za wiele. Chrapkiewicz zrezygnował z tradycyjnej operetki. Potraktował ją jak musical. Każda aria to w zasadzie osobny numer, każda scena

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bez księżniczki i czardasza

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Głos Wielkopolski nr 121

Autor:

Stefan Drajewski

Data:

25.05.2016

Realizacje repertuarowe