27.10.2006 Wersja do druku

Berlin. Głowy spadają z afisza

Lepiej jeśli z powodu sztuki ucina się sztuczne głowy bogów na scenie, niż z powodu bogów na niebie - głowy żywych ludzi na ziemi - o kontrowersji wokół obraźliwej dla muzułmanów inscenizacji opery Mozarta pisze słoweński pisarz i eseista Drago Janczar w Gazecie Wyborczej.

W obawie przed groźbami muzułmanów kierownictwo Opery Niemieckiej w Berlinie zdjęło z afisza młodzieńcze dzieło Mozarta, operę "Idomeneo" [na zdjęciu]. Reżyser Hans Neuenfels w scenie końcowej ustawił na scenie cztery krzesła, a na nich ucięte głowy Posejdona, Buddy, Chrystusa i Mahometa. Nie ma już nikogo, kto by bronił biednego Posejdona, nie wiem, co powiedzieli na to buddyści, ale wiem, że europejscy chrześcijanie przywykli do najróżniejszych koncepcji artystycznych. A poza tym przynajmniej w tej części świata panuje przekonanie, że bogowie sami potrafią się bronić, także prorocy, bo co to za bogowie, których muszą bronić zwykli śmiertelnicy. Nie wszyscy jednak tak myślą. Kierownictwo berlińskiego teatru i jego reżyser, mając w pamięci to, co działo się w ostatnich latach, musieli dobrze wiedzieć, że właśnie ucięta głowa Mahometa wywoła nowe, gniewne reakcje. Po nie całkiem zresztą konkretnych groźbach muzułmanów i ostrzeżenia

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Idomeneo" i wolność artysty

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza nr 252/27.10

Autor:

Drago Janczar

Data:

27.10.2006

Tematy w toku