03.12.2015 Wersja do druku

Bent, czyli człowiek potrafi czerpać siły nawet z wyschniętej studni, jeśli musi...

"Bent" Martina Shermana w reż. Natalie Ringler w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Włodzimierz Neubart (Sakis)na blogu Notatnik Kulturalny.

Bywają spektakle łatwe w odbiorze, lekkie tematycznie, przewidywalne, takie, po których naładowani pozytywną energią wychodzimy z teatru, by żyć dalej swoim życiem. Są jednak i takie, które wywierają na nas piętno, otwierają rany, takie, które zmuszają do myślenia, czasem wywołują refleksję nad tym, jak sami żyjemy, takie, po których płakać się chce i nie da się ich zapomnieć. "Bent" jest jednym z nich... W teatrze szukam piękna, emocji i prawdy. Wszystko to - w dużym natężeniu odnajduję w wystawianym od niedawna w Teatrze Dramatycznym (na Scenie Przodownik) spektaklu pt. "Bent". Sztuka bardzo zręcznie wykorzystuje popularny w sztuce wątek homoseksualizmu, by nadać mu koloryt niemal całkowicie dotąd nieznany. Zamiast więc epatować tanimi chwytami, autorzy przedstawienia wciągają nas w emocjonalną karuzelę, która zmienia nasze spojrzenie na miłość. Bo przecież "Bent" jest właśnie przede wszystkim uniwersalną opowieścią o miłoś

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bent, czyli człowiek potrafi czerpać siły nawet z wyschniętej studni, jeśli musi...

Źródło:

Materiał nadesłany

www.notatnikkulturalny.blogspot.com

Autor:

Włodzimierz Neubart (Sakis)

Data:

03.12.2015

Realizacje repertuarowe