01.07.2014 Wersja do druku

Bejart po japońsku

Z docierających do mnie informacji wynika, że Agencja Turystyczna (powinno być: Artystyczna) Grand Tour w Łodzi rozpoczęła już kompletowanie listy uczestników baletowej eskapady pod hasłem "Bejart po japońsku". Oprócz bogatych wrażeń artystycznych, zwiedzania japońskiej stolicy, wschodniej egzotyki i atrakcji dalekiej, aczkolwiek szybkiej podróży samolotem czeka nas w miarę umiarkowany wydatek, na który radzę już teraz się przygotować. Zatem do zobaczenia w Tokio dokładnie 8 listopada 2014 r. - pisze Sławomir Pietras w Angorze.

Największy choreograf ubiegłego stulecia Maurice Bejart już od 7 lat nie żyje. Wśród stworzonych przez niego arcydzieł szczególne miejsce zajmuje IX Symfonia Beethovena. On pierwszy odważył się baletowymi środkami wyrazu i zdumiewająco piękną choreografią zmierzyć się z geniuszem wiedeńskiego klasyka. Dotąd dla sztuki tańca dźwięki muzyki symfonicznej Mozarta, Brahmsa, Berlioza, Dworzaka, Czajkowskiego czy Mahlera były niedostępne. Taka była tradycja. Po raz pierwszy IX Symfonię Beethovena odtańczono na cyrkowej arenie w Brukseli w roku 1964. Sześć lat wcześniej ten niechciany we Francji - swej ojczyźnie - artysta baletu ogarnięty zamysłami twórczymi stworzył własny zespół, nadał mu nazwę "Balet XX wieku" i podbił swą sztuką kilka pokoleń najlepszych tancerzy oraz szerokie kręgi publiczności na świecie. Umierając, znajdował się w najbardziej ekskluzywnym gronie najwybitniejszych artystów epoki, obok takich tytanów jak Maria Callas,

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bejart po japońsku

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Angora nr 27/6.07

Autor:

Sławomir Pietras

Data:

01.07.2014

Tematy w toku