Maciej Maleńczuk zebrał złe recenzje za rolę w przedstawieniu "Bal u Wolanda" w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. - Nie czytałem tych recenzji, ale i tak wiem, że mają rację: jestem do niczego jako aktor - przyznaje kontrowersyjny artysta.
Maciej Maleńczuk (40 l), lider zespołu Pudelsi, juror w ostatniej edycji "Idola" i autor poematu "Chamstwo w państwie", nie miał wiele czasu na rozmowę. Złapaliśmy go w trakcie posiłku. Fakt: Jak wrażenia z debiutu na deskach scenicznych? MACIEJ MALEŃCZUK: - Po pierwsze: ani razu nie skorzystałem z. pomocy suflera. Po drugie: jestem do niczego jako aktor. Recenzenci w gazetach stwierdzili, że był pan "najsłabszym elementem przedstawienia". - Mają rację: jaki tam ze mnie aktor. Czy to znaczy, że rezygnuje pan z występów? Nie. Będę się uczył! Czy z Maleńczuka będzie prawdziwy aktor? -A ch... to wie... Dziennikarze stwierdzili, że na scenie zżerała pana trema. - G... prawda. Proszę to wydrukować. A teraz przepraszam, obiad mi stygnie.