TEN tryptyk - napisano w programie - został zaplanowany jako "forma uczczenia przez polski teatr jubileuszu wielkiego irlandzkiego pisarza, laureata literackiej nagrody Nobla (1969)". Nieufnie czytamy zazwyczaj takie anonsy: kojarzą się z rocznicowym zadęciem i czysto urzędniczym odfajkowaniem uroczystości. A jednak tym razem slogan mówi prawdę: trzy inscenizacje w Studio są rzeczywiście pięknym hołdem składanym Samuelowi Beckettowi. Ba, skłonny jestem twierdzić, że są największym hołdem złożonym jakiemukolwiek pisarzowi dramatycznemu, na jaki teatr polski w ostatnich sezonach było stać! Czyż bowiem znajdziemy inne przedsięwzięcie tak bezwzględnie skupione na odsłanianiu nie kończących się tajemnic inscenizowanych dzieł, poszukujące form i środków ekspresji najdoskonalszych, najbardziej adekwatnych? Pomyśleć, że aby teatr nasz zmusić do podobnego wysiłku, niezbędny był człowiek w gruncie rzeczy z zewnątrz, outsider.
Tytuł oryginalny
Beckett: zgęszczanie materii
Źródło:
Materiał nadesłany
Polityka Nr 34