15.11.2016 Wersja do druku

Baśnie z Nowej Huty

Mnie się wydaje, że ludzie tu są szczęśliwi - mówi Magda Miklasz, reżyserka przedstawienia "Baśnie z 1001 bloku" w Newsweeku.. Opowiada, że to poczucie szczęścia było dla twórców spektaklu szokiem. - Myśleliśmy, że będziemy opowiadać o blokach na zasadzie: jak tu ciasno, jak tu źle. Że idea Le Corbusiera została wypaczona, że się tu nie da mieszkać. A okazało się, że ludziom żyje się tu dobrze.

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami była Sobie wielka płyta. Szara, brzydka i nieotynkowana. Zbudowana pośrodku niczego, na obrzeżach krakowskiej Nowej Huty, na przełomie lat 70. i 80. Osiedle Dywizjonu 303. Jak ktoś się tu przenosił ze starej Huty, to mu było trochę żal. A jak z Krakowa, to jeszcze gorzej. No ale mieszkania były nowe i wcale nie takie małe. Reżyserka Magda Miklasz spędziła tu całe dzieciństwo. Ostatnio wróciła, by wspólnie z mieszkańcami przypomnieć stare blokowe opowieści. Powstanie z nich spektakl "Baśnie z 1001 bloku". Premiera 18 listopada w Łaźni Nowej. Mieszkańcy się raczej cieszą. Ciekawi ich to. Większość mieszka tu od początku, czyli od ponad 30 lat. - Mieszkałam na szóstym piętrze - mówi Miklasz i wyciąga dłoń, żeby pokazać okno. Dziś wielka płyta nie jest już ani szara, ani bura, tylko ocieplona i z różową elewacją. - Z balkonu widać było wielkie nic. I Tatry w oddali. Miałam w mieszkaniu prawdziwy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Baśnie z Nowej Huty

Źródło:

Materiał nadesłany

Newsweek Polska nr 47/14/20-11-16

Autor:

Dawid Karpiuk

Data:

15.11.2016