14.07.2006 Wersja do druku

Balet niejedno ma imię

Nie jestem orędownikiem konceptualnego teatru tańca bo nie przepadam za formą, w której gadanie przyćmiewa taniec. Nie zawsze podoba mi się do końca to, co proponuje Joanna Leśnierowska. Ale konsekwencja i upór, z jakim propaguje ona w Poznaniu nowy taniec, zasługuje na uwagę. Autorka projektu "Stary Browar - nowy taniec" zmierza pod prąd mieszczańskim nawykom, a nawet poszukiwaniom teatru tańca, z jakimi możemy się spotkać w Polskim Teatrze Tańca - pisze Stefan Drajewski w Głosie Wielkopolskim.

Miłośnicy tańca nie mogli w tym sezonie narzekać. Teatr Wielki dał dwie premiery baletowe - "Medea" i "Dziadek do orzechów". Polski Teatr Tańca oddał zespół w pacht choreografom obcym bądź młodym i tak powstały trzy spektakle: "En fance" i "Short Cuts" oraz "Miasta kobiet". Na niezależność wybił się taniec w Starym Browarze. Nieco w cieniu pozostał balet Teatru Muzycznego, który jedynie podczas koncertów prezentował całkiem udane nowe formy choreograficzne. Jeśli do tego dodać sukcesy uczniów Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu na konkursie w Gdańsku (pierwsze miejsce dla Moniki Kieliby w kategorii dziewcząt młodszych) i Paryżu (Mateusz Sierant wziął udział w Międzynarodowym Konkursie Tańca "Le Chausson d'Or" i zajął w kategorii "Professionnel" trzecie miejsce), pejzaż baletowy miasta prezentuje się całkiem interesująco. Wyjście z muzeum Nowa wersja "Medei" w Teatrze Wielkim nie napawała opty

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Balet niejedno ma imię

Źródło:

Materiał nadesłany

Głos Wielkopolski nr 162/13.07.

Autor:

Stefan Drajewski

Data:

14.07.2006

Tematy w toku