06.10.1957 Wersja do druku

Bal wyblakłych manekinów

Bruno Jasieński sporządził zręcz­ny pocisk. Drwina jego "Balu manekinów" była zabójcza - i prowokująca. Niesamowity pomysł intrygi i sama forma sztuki, czerpią­ca ze źródeł europejskiego futuryz­mu i ekspresjonizmu, dodawały jej ostrości, jaką niewiele dzieł zaanga­żowanych każdym swoim włóknem w g r ę mogło się wówczas pochwa­lić. Nie ma w "Balu manekinów" woltyżerki intelektualnej Witkacego, nie ma obsesji formalnej i poszukiwań Gombrowicza z "Iwony, księż­niczki Burgunda", chociaż obie sztu­ki są sobie współczesne - jest za to wiele pomysłowości i dydaktyki, jaką autor-komunista stawiał zde­cydowanie na plan pierwszy, po­święcając jej chętnie wszystkie inne wartości komedii. Powstała zabawna komedia polityczna, która dzięki swoim groteskowym pierwiastkom, oryginalności formy, zwartości akcji i dużej sceniczności (mimo karko­łomnych trudności technicznych) mogła spełnić dobrze swoją rolę. Niestety. Pocisk pozostał n

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bal wyblakłych manekinów

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Literackie Nr 40

Autor:

Jan Paweł Gawlik

Data:

06.10.1957

Realizacje repertuarowe