26.05.2006 Wersja do druku

Artystyczny manifest pokolenia

- Nadal poszukuję pamiątek i wszelkich śladów materialnych po Bim-Bomie. Zachowało się ich niewiele. Okazało się na przykład, że dekoracje do przedstawień Bim-Bomu leżały w klubie Żak przy Wałach Jagiellońskich do lat siedemdziesiątych, ale w czasie jednej z ostrych zim palono nimi w kotłowni... - mówi reżyser Mieczysław B. Vogt, który przygotowuje film dokumentalny o gdańskim teatrzyku studenckim.

Rozmowa z Mieczysławem B. Vogtem, reżyserem filmów dokumentalnych: Henryk Tronowicz: - Przewaliło się burzliwe półwiecze, odkąd w Gdańsku powstał studencki teatrzyk Bim-Bom. Dzieje tej legendarnej placówki ma pan zamiar odkryć w filmie dokumentalnym. Mieczysław Vogt.: - Rozpocząłem realizację. Ale nadal poszukuję pamiątek i wszelkich śladów materialnych po Bim-Bomie. Zachowało się ich niewiele. Okazało się na przykład, że dekoracje do przedstawień Bim-Bomu leżały w klubie Żak przy Wałach Jagiellońskich do lat siedemdziesiątych, ale w czasie jednej z ostrych zim palono nimi w kotłowni... Bim-Bom został powszechnie uznany za forpocztę odwilży w kulturze lat pięćdziesiątych. - Teatrzyk zaczął wykluwać się w środowisku akademickim przy Politechnice Gdańskiej w roku 1954, kiedy Zbyszek Cybulski, młody wtedy aktor teatru Wybrzeże, został zaangażowany jako instruktor kulturalny przy tej uczelni. Jak doszło do pierwszej premiery? - Pierw

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Powstaje film o Bim-Bomie

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Bałtycki nr 122

Autor:

Henryk Tronowicz

Data:

26.05.2006