11.04.2019 Wersja do druku

Artur Pałyga: Nie ma demokracji

W teatrze nie ma demokracji - snuje się to hasło po teatralnych korytarzach, salach prób, dyrektorskich gabinetach, po scenach i kulisach, przyjmowane jako oczywistość zamyka dyskusję. A dlaczego nie? - pisze Artur Pałyga w Teatrze.

Na to pytanie się nie odpowiada. Na to pytanie się prycha albo się kręci głową, że co tu w ogóle jest do tłumaczenia. W teatrze nie ma demokracji i już. Co by to było, gdyby w teatrze była demokracja? - Wyobraża pan sobie, co by było, gdyby dupa zaczęła rządzić głową? Zresztą nie wiem, może u pana rządzi, może pan jest demokratyczniej zbudowany. Albo w mniej przaśnej wersji: - Wyobraża pan sobie, co by było, gdyby na przykład w szpitalu różni pracownicy debatowali i głosowali wspólnie z lekarzami, jak pana leczyć? Albo klasyczne: - Kapitan na statku jest tylko jeden. Krzesło służy do siedzenia, a młotek do wbijania gwoździ. Na stole się je i pije. Na nogach się chodzi. Spodnie zakłada się raczej od dołu niż od góry. Głównym składnikiem zupy jest woda. Musi być ktoś, kto miesza zupę. Papierosa wkładamy do ust od strony filtra, bo będzie śmierdziało. Słońce wschodzi na wschodzie. Góry są wypukłe, a doliny wklęsłe. Człowiek

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nie ma demokracji

Źródło:

Materiał własny

Teatr nr 3/2019

Autor:

Artur Pałyga

Data:

11.04.2019