25.02.2015 Wersja do druku

Aria o apolityczności opery

Anna Netrebko ma dużo pieniędzy i może dzielić się nimi, z kim chce. Może też mieć swoje poglądy. Z jakiegoś powodu śpiewaczka nie wysyła swoich pieniędzy do Sudanu ani Birmy. Wysyła je do teatru operowego w Donieckiej Republice Ludowej, gdzie trwa wojna, w którą zaangażowany jest jej kraj - pisze Adam Suprynowicz w Ruchu Muzycznym.

"Polityka jest bardzo skomplikowana i nie można jej mieszać ze sztuką. To są tematy niezwykle trudne [...], My jesteśmy artystami, staramy się robić to, co umiemy najlepiej. Politykę zostawiamy politykom" - mówi Piotr Beczała w wywiadzie opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" z 2 lutego, komentując premierę "Jolanty i Zamku Sinobrodego" w MET. Oklaski po pierwszym spektaklu zakłóciło wtargnięcie na scenę działacza organizacji wspierającej ukraińskie ofiary wojny z Rosją. Kontekst był oczywisty: na scenie Anna Netrebko, która wsparła ostatnio sumą miliona rubli operę w okupowanym przez separatystów Doniecku; w kanale orkiestrowym przyjaciel Putina, Valery Gergiev. Sytuacja była ze wszech miar niezręczna, ale nikomu nic się nie stało. Mężczyznę zatrzymano, nie po raz pierwszy zresztą - wcześniej protestował podczas koncertu Władimira Spiwakowa. W popremierowej rozmowie z Jackiem Hawrylukiem, Piotr Beczała tłumaczy gest swojej rosyjskiej koleżanki "

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Szlachetna rozrywka: Duecik nie bez kiksów

Źródło:

Materiał nadesłany

Ruch Muzyczny nr 2/02-15

Autor:

Adam Suprynowicz

Data:

25.02.2015

Tematy w toku