Ostatnią przedwakacyjną premierą w lubelskim teatrze dramatycznym jest "Apetyt na czereśnie" Agnieszki Osieckiej. Jest to sztuka z piosenką, co łatwo zresztą wydedukować z nazwiska autorki. I oczywiście - nie z jedną piosenką, ale co najmniej z ich dwoma dziesiątkami. Na tych piosenkach - filarach opiera Osiecka lekką konstrukcję - coś w rodzaju wodewilu skoligaconego z montażem słowno-muzycznym. Sama autorka nazywa swój utwór "komedią muzyczną", z czym też można się zgodzić po kilku minutach dyskusji. Bo ostatecznie: muzyka jest? Jest. Zabawne sytuacje są? Są. A całość z przewijającym się miejscami motywem lirycznej refleksji można zaliczyć do "łatwych i przyjemnych", a przy tym pozbawionej atrybutów typowej łatwizny, czyli tzw. chały? Bez wątpienia. Ale pod pewnymi warunkami. Musimy bowiem z miejsca zdać sobie sprawę, że "Apetyt na czereśnie" (komedia, wodewil, montaż piosenkarski, czy jak go nazwiemy, co ostatecznie jest sprawą drugor
Tytuł oryginalny
Apetyt (niewielki) na czereśnie
Źródło:
Materiał nadesłany
Sztandar Ludu nr 151