19.06.2018 Wersja do druku

Anna Król o spektaklu "Mam na imię kobieta" na Big Book Festival

- Im jestem starsza i dojrzalsza, tym bardziej uświadamiam sobie, że chyba więcej włożyłam wysiłku w kształtowanie siebie jako człowieka, niż w kształtowanie siebie jako kobiety i to mi się wydało ciekawą materią twórczą spektaklu - mówi Anna Król przed premierą spektaklu "Mam na imię kobieta" we własnej reżyserii, na Big Book Festival w Warszawie.

BBF: Twój spektakl odnosi się do stulecia uzyskania praw wyborczych kobiet, czyli, w pewnym sensie, prawa do posiadania głosu i wpływu przez głosowanie na rzeczywistość. Czego szukałaś wybierając cytaty z wypowiedzi kobiet - pisarek, aktywistek, celebrytek mijającego stulecia? - Kiedy parę miesięcy temu zaczęłam pracować nad scenariuszem - punkt wyjścia był właściwie dosyć prosty. Spróbować spojrzeć na kobiety, jako uczestniczki życia społecznego i sprawdzić, jak te 100 lat zmieniło opinie na temat kobiet, jak zmieniło nas. Wiedziałam, że odpowiedzi na to pytanie będę szukać w tekstach literackich, ale też publicystycznych, będących dokumentami czasów i poglądów. Kiedy zaczęłam studiować wystąpienia sprzed 100 lat, np. sufrażystek stojących na barykadach, ku mojemu zdumieniu okazało się, że jeśli by te przemówienia trochę przepisać na współcześniejszy język, to mają takie samo brzmienie, jak wiele wystąpień, które słyszym

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Data:

19.06.2018

Festiwale