23.04.2019 Wersja do druku

Anna Dymna nie opuszcza teatru bo kocha go... jak męża

Gwiazda. Miała zaledwie 26 lat, kiedy została wdową. Wiesław Dymny pozostał jednak na zawsze jej największą miłością. Spokój i bezpieczeństwo znalazła dopiero w trzecim małżeństwie z Krzysztofem Orzechowskim. Dziś spełnia się jako aktorka i filantropka.

Miała zaledwie dziewiętnaście lat, kiedy będąc na pierwszym roku krakowskiej PWST, wystąpiła po raz pierwszy na scenie. Było to pół wieku temu - 27 marca 1969 roku. Zagrała Isię w "Weselu" Wyspiańskiego według Lidii Zamkow. Występ spotkał się z entuzjastycznymi recenzjami. "Isia to sam czar, uroda, młodość, wdzięk" - pisano. Nic dziwnego, że to właśnie na scenie czuje się dzisiaj najlepiej. - Teatr jest dla mnie trochę jak mąż. Przecież może mieć gorsze dni, źle się czuć, mieć nawet jakiś wypadek czy zachorować, czasem gorzej cię potraktuje. Ale przecież nie opuszcza się go z takich właśnie powodów, jeśli się naprawdę kocha - wyznaje w Onecie. Talent po dziadku Naprawdę nazywa się Małgorzata Dziadyk. Jej mama była ekonomistką i pracowała w biurze. Tata był inżynierem lotnictwa . Mimo to w ich domu nigdy się nie przelewało. Szynka pojawiała się u Dziadyków tylko na święta, jajka - w niedziele, a czekoladę Małgosia dostaw

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Anna Dymna nie opuszcza teatru bo kocha go... jak męża

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski Nr 94/20/22-04-19

Autor:

Paweł Gzyl

Data:

23.04.2019