11.05.2012 Wersja do druku

Anioły, benzyna i napalm

Mieści się na stoliku, aktorzy to kołki z drewna, ogień i kamienie. Już 30 lat działa Teatr Ognia i Papieru Grzegorza Kwiecińskiego - pisze Łukasz Kaczyński w Polsce Dzienniku Łódzkim.

Do teatru jako dziedziny sztuki trafiłem poprzez Liceum Plastyczne w Nałęczowie, gdzie z kolegami zaczęliśmy bawić się w teatr. Oglądałem wtedy słynne spektakle Szajny, miałem kontakt z Jerzym Grotowskim, poznałem Hasiora. Wciągnęło mnie to i zafascynowało - wspomina Grzegorz Kwieciński, reżyser, animator kultury, artysta plastyk, twórca Teatru Ognia i Papieru. - Później trafiłem na wychowanie plastyczne do Lublina. W tym czasie teatr polski rozwijał się znakomicie, był intelektualną i społeczną alternatywą dla młodych ludzi wobec tego, co serwowała oficjalna kultura. Dla wielu był po prostu życiem. Herodem był kord artyleryjski Na studiach plastycznych Kwieciński [na zdjęciu] trafił na kwalifikacyjny kurs instruktora teatru lalkowego w Gardzienicach. Tym zajmowała się Alina Stanowska, harcerka, animatorka teatralnego ruchu amatorskiego, postać znana w Lublinie. - Zaprosiła mnie nie jako uczestnika kursu, ale kogoś, kto przeprowadzi własny

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Anioły, benzyna i napalm

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Łódzki nr 109

Autor:

Łukasz Kaczyński

Data:

11.05.2012